Colca

 W Kanionie mieliśmy przygodę. Taką, która do dziś ryje kaniony w moim sercu, którymi to kanionami spływają łzy tęsknoty. Ale od początku. Z przepięknej, kolonialnej Arequipy wyruszyliśmy na podbój, ignorując zapewnienia, że bez przewodnika zgubimy się na bank (zapewnienia pracowników agencji, bo turyści zapewniali nas o czymś zupełnie przeciwnym ;). Zorganizowaliśmy sobie tani nocny transport…

Lake Titicaca

Wycieczka na jezioro Titicaca to punkt obowiązkowy każdego szanującego się turysty, który po powrocie do domu zechce zakrzyknąć triumfalnie – Zwiedziłem Peru! Słynne wyspy trzcinowe, Isla del Sol, Isla Taquile, aż kipią od komercji, o czym uprzedza  przewodnik LP, któremu wierzymy jak rodzonej matce. Nie po to jednak pędzimy na koniec świata, wykradając realnemu życiu pełne…

La Paz

La Paz to dla nas hałas, pospiech, manifestacje, góry, prysznic na dworcu, śpiewne nawoływania do odjazdu i najlepsze empanadas na całym świecie upolowane przypadkowo, w lokalnej piekarni. Zawitaliśmy tam dwukrotnie i dwukrotnie przemknęliśmy jak burza. Nie wiedzieliśmy wiele. Nie poczuliśmy klimatu, nie wypiliśmy kawy, nie gadaliśmy z taksówkarzami. Trafiliśmy za to na demonstrację, co nie…

Salar de Uyuni

A może przejedziemy się tysiąc trzysta kilometrów południowoamerykańskim transportem lokalnym? Czemu nie, pomyśleliśmy. Gdzie lepiej poznamy koloryt lokalny, gdzie zjemy śniadanie przy drodze wraz z kozami, ewentualnie z kóz (lam), gdzie nas wytrzęsie  i sponiewiera tak, że poczujemy podróż w kościach, gdzie zaoszczędzimy cenne dolary? Tylko w PKS-ie pomyśleliśmy i nabyliśmy bilet z Cusco do…

Machu Picchu

I po co nam to było? Siedem godzin na andyjskich serpentynach. W zatłoczonym, nieogrzewanym busie wspinającym się dziarsko na trzy i pół tysiąca metrów nad poziom morza, z szalonym kierowcą opowiadającym po hiszpańsku, tym którzy rozumieją, tajemnicze historie. My nie rozumiemy, patrzymy zafascynowani przez zakurzone okna – w dół, w przepaść, kiwamy się na ostrych…