Koh Rong

Do raju przedzieraliśmy się wodą. I w wodzie.

Pierwsza prawdziwa tropikalna ulewa zastała nas na pokładzie kambodżańskiej łodzi turystyczno-lokalnej. Zostaliśmy wodą otoczeni i zmoczeni, na nasze szczęście tuż po tym jak przycumowaliśmy do drewnianej chybotliwej przystani deszcz ustąpił…

BKK-CAM20121111_1175

BKK-CAM20121111_1194

BKK-CAM20121111_1160

BKK-CAM20121115_0770

… a oczom ich ukazał się raj.

BKK-CAM20121115_0763

Główny deptak

BKK-CAM20121115_0750

Centralny bałaganBKK-CAM20121115_0749 BKK-CAM20121115_0748

Piżama jako strój codzienny sprawdza się doskonaleBKK-CAM20121115_0758 BKK-CAM20121115_0752

Nie ma tu dróg, nie ma samochodów, nie ma klaksonów, prąd jest w określonych godzinach, nie ma ciepłej wody (bo i po co), nie ma murów, nie ma silników. Nie ma turystów (prawie;)BKK-CAM20121115_0743

BKK-CAM20121112_0071

Z każdym krokiem raju było więcej i więcej

BKK-CAM20121112_0084

Błękitna laguna. Ogłuszający, rytmiczny, nieustający śpiew dżungli. Biały piasek pod stopami, we włosach, na dłoniach. Gorące, nieruchome powietrze. Bryza od morza. Drewniane domki ze strzechą chroniące przed słońcem i deszczem dzielone z rodziną jaszczurek długości przedramienia.

Trzy kroki do plaży. Trzy kroki do dżungli. Palące słońce. Miliony gwiazd odbijających się w spokojnym morzu. Hamak.

Wielkie fale, a my w łupince rybackiej łódki. Słodki drink z lokalnym rumem.

77 kilometrów wybrzeża. 28 rajskich plaż. 50 bungalowów. Kilkuset mieszkańców. Kilkuset turystów.
BKK-CAM20121112_0001

W przestronnym  „lobby” czasu na medytację, odpoczynek, przepyszne seefood aż w nadmiarze. Wszystko dzieje się powoli. Chłopak z obsługi przysiada na zydelku i przyjmuje zamówienie. Nigdzie mu się nie spieszy, czasem coś mu się pomyli. Zen. Kwiat lotosu na tafli jeziora. Dziewczyna bawi się z silniejszym szczeniakiem. Druga cierpliwie, łyżeczką karmi słabszego. W kącie młoda amerykanka uczy angielskich słówek trójkę lokalnych nastolatków. Siedzimy, nic się nie dzieje. Jemy. Opalamy. Psy łażą. W domu w którym są zwierzęta mieszkają dobrzy ludzie.

Mam ciarki na myśl o wakacjach allinclusive  w Sharm el Sheik. Mam dreszcze na myśl o Władysławowie. Czuję jak mój umysł zwalnia. Lubię to? Nie lubię? Dziwne. Nie jestem przyzwyczajona do takiej dziwnej ciszy, przerywanej narastającymi i opadającymi dźwiękami dżungli, nieustannym szumem morza. BKK-CAM20121112_1322

BKK-CAM20121115_0722

Można iść i się zgubić. Znaleźć swoją własną plażę. Taką jak z pocztówki – z białym piaskiem, błękitną ciepłą wodą, palmą wychyloną w stronę morza, poganiaczem prowadzącym bawoła nie wiadomo gdzie. Pewnie do sadzawki, do rzeki, do morza. Gryzą krwiopijcze mikroskopijne muszki. Białe kraby umykają spod stóp do wykopanych w piasku norek. Drobne rybki skubią stopy.BKK-CAM20121113_0258

BKK-CAM20121114_0348

BKK-CAM20121114_0372

BKK-CAM20121114_0378

BKK-CAM20121114_0413

BKK-CAM20121114_0480

BKK-CAM20121114_0515

BKK-CAM20121114_0517

BKK-CAM20121114_0576

BKK-CAM20121114_0563

BKK-CAM20121113_0320

BKK-CAM20121113_0311Chcę tam wrócić zanim przypłynął buldożery. Zanim chiński lub australijski potentat zbuduje wielki hotel i pas startowy dla małych awionetek. Zanim powstanie pierwsza droga, zanim pojawi się pierwszy samochód.

Boje się o tę magiczną wyspę. Przewodniki o niej milczą, może i ja powinnam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s