Lake Titicaca

Wycieczka na jezioro Titicaca to punkt obowiązkowy każdego szanującego się turysty, który po powrocie do domu zechce zakrzyknąć triumfalnie – Zwiedziłem Peru!

Słynne wyspy trzcinowe, Isla del Sol, Isla Taquile, aż kipią od komercji, o czym uprzedza  przewodnik LP, któremu wierzymy jak rodzonej matce. Nie po to jednak pędzimy na koniec świata, wykradając realnemu życiu pełne trzy tygodnie, żeby kręcić nosem na atrakcje turystyczne tylko dlatego, że nikt tak bardzo nie znosi komercji, jak backpakerzy z LP pod pachą.

Jak na prawdziwych turystów przystało, w recepcji hotelu w Puno zamówiliśmy sobie całodniową wycieczkę po jeziorze. Przywóz, wywóz, irytujący przewodnik, śpiewanie „Szła dzieweczka do laseczka” na międzynarodowym forum. Takie atrakcje.

Przyjechali po nas za wcześnie!

ZA WCZEŚNIE! w Ameryce Płd. przyjechali za-wcze-śnie! W tym szoku opuściłam hotel z mokra głową. Jak wielkim to było błędem, okazało się, gdy osiągnęliśmy dystans dziesięciu metrów od brzegu. Temperatura powietrza spadła do minus pięciuset i zamieniła mi mózg w bryłkę mętnego lodu, co skutecznie uodporniło mnie na zbliżające się atrakcje. Przedstawienia odgrywane przez „mieszkańców” wysp trzcinowych, którzy jedli trzcinę, pletli trzcinę, budowali z trzciny miniaturki tratw, tarzali się w trzcinie i zapadali pod trzcinę ze wstydu, gdy jak zawsze niezawodni Azjaci próbowali ich uczyć swoich słów nie zrobiło na mnie najmniejszego wrażenia. Uodporniłam się na opłaty za zdjęcia i opłaty za pływanie w śmiesznym trzcinowym „łabędziu” (a może kondorze?), na opłaty za wejście na  trzcinową ambonę i pieczątkę w paszporcie (w schronisku na Hali Kondratowej ładniejszą można mieć za darmo, polecam!). Było mi kolorowo i zimno, śpiewałam, co mi kazano (a w zasadzie co sami sobie kazaliśmy, bo jak nigdy, byliśmy na tej wycieczce jedynymi Polakami) i wysłuchałam różnych pieśni z różnych rejonów świata, z czego najbardziej niezawodni okazali się ponownie Azjaci (Japończycy dokładnie), którzy z ogromnym trudem najpierw ustalili co śpiewać, a następnie ze wstydem wymalowanym na twarzy, wykonali utwór pozbawiony melodii za to pełen ukradkowych spojrzeń spod czarnych grzywek.

Odpłynęliśmy od tych trzcin czemprędzej, bo blokowaliśmy dostęp następnym łódkom wypełnionym turystami.

Nie narzekam, mi się podobało, komercja ma swój urok, a dobrze odegrany teatr nawet bawi, choć jest to śmiech trochę jednak przez łzy.

Nieważne.

Ważna była wyspa Taquile.

Po jakiś dwóch godzinach płynięcia, gdy mój biedny mózg pogodził się z ogólnym zlodowaceniem, wylądowaliśmy na kolejnej wyspie, tym razem stabilnej, gruntowej, a wręcz skalistej, a przygodę z nią zaczęliśmy od wspinaczki na  ośmiotysięcznik (są to uczucie indywidualne autorki z którymi nie należy polemizować). Szło się i szło, mózg odtajał, płuca wręcz przeciwnie. Znikąd pojawiły się łowiecki (hej!)  i tak kuriozalne i kiczowate krajobrazy, jak te, gdy natchniony malarz bez umiaru pakuje na jedno płótno wielkie skaliste góry, lazurową morza toń, stada baranów i zieloną, dość egzotyczną, roślinność. Umarłam na zachwyt. A potem, na szczycie,zostaliśmy  nakarmieni  i to już był koniec absolutny, bo takiej zupy i takiej ryby jak na Isla Taquile nie jadłam nigdy, nigdzie, amen.

I w sumie na tym mogłabym zakończyć, gdyby nie śmieszne czapki chłopców i mężczyzn, o których poczytacie w przewodnikach albo w internecie, jednak to o czym nie poczytacie, to duma mieszkańców wyspy, którzy nie robią wiochy i komerchy ze swojego trudnego wyspiarskiego życia. Domagają się kasy za fotografowanie, owszem, ale pozują niechętnie i dumnie. Turysta na wyspie witany jest grzecznie, ale z dystansem, nie przerywa normalnego życia, nie psuje obrazu sielanki, włazi, je rybę,  złazi, czasem kupi pamiątkę, czasem zaczai się w krzakach, żeby pstrykać zdjęcia bezpłatnie, ogólnie jednak przybywa i znika, a życie zostaje. Autentyczne. Autentycznie. Polecam ;)

 

PeruBoliwia2013-509 PeruBoliwia2013-522 PeruBoliwia2013-534 PeruBoliwia2013-549

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s