Salar de Uyuni

A może przejedziemy się tysiąc trzysta kilometrów południowoamerykańskim transportem lokalnym? Czemu nie, pomyśleliśmy. Gdzie lepiej poznamy koloryt lokalny, gdzie zjemy śniadanie przy drodze wraz z kozami, ewentualnie z kóz (lam), gdzie nas wytrzęsie  i sponiewiera tak, że poczujemy podróż w kościach, gdzie zaoszczędzimy cenne dolary? Tylko w PKS-ie pomyśleliśmy i nabyliśmy bilet z Cusco do…

Machu Picchu

I po co nam to było? Siedem godzin na andyjskich serpentynach. W zatłoczonym, nieogrzewanym busie wspinającym się dziarsko na trzy i pół tysiąca metrów nad poziom morza, z szalonym kierowcą opowiadającym po hiszpańsku, tym którzy rozumieją, tajemnicze historie. My nie rozumiemy, patrzymy zafascynowani przez zakurzone okna – w dół, w przepaść, kiwamy się na ostrych…

Nie pytajcie mnie jak było

Z notatek: Gdy na przestrzeni ośmiu miesięcy głupi człowiek odwiedza najpierw Azję Południowo-Wschodnią, a potem Amerykę Południową, w rejonach andyjskich, to po powrocie może śmiało i z całą pewnością napisać tak: Azja jest miękka, miła w dotyku, jest ciepła, pachnąca i bezpieczna. W taką Azję się wpada i brodzi się w lepkości jej powietrza i…

One night in Paris

It’ official, w Paryżu pada ZAWSZE. Ewentualnie jeżeli akurat NIE PADA to albo właśnie przestało, albo zaczyna się chmurzyć. Byłam w tym mieście kilkukrotnie i zawsze : a) marzłam b) paradowałam z gustowną parasolką c) lub w jeszcze bardziej gustownym płaszczyku przeciwdeszczowym d) nie widziałam promienia słońca Toteż miłość moja do tego romantycznego miasta jest…

In Brugge

Dawno, dawno temu… mężczyzna obejrzał film In Brugge, a potem zażądał – kobieto, pojedźmy! Kobieta stojąc na rozstaju dróg powiedziała – dobrze, ale troszkę później. I tak to później się odwlekało i odwlekało. Jeżdżono w różne miejsca łukiem omijające Europę, bo przecież tyle ciekawszych miejsc na świecie jest. Nadarzyła się jednak sposobność, zebrało się stado…