Sihanoukville

Nadmorski kurort, senny nieco, nagrzany, zakurzony. Kolorowo i rozrywkowo jest na jednej jedynej uliczce z barami, drinkami i miłymi dziewczętami oraz na plażach, zwłaszcza w godzinach wieczornych. Poza tym – senność, morza szum, ptaków śpiew. Za pierwszym razem umknęliśmy dość szybko, teleportując się na jedną z rajskich kambodżańskich wysepek, które od tajskich różnią się jedynie…

PP

Do stolicy udaliśmy się autobusem. Do wyboru mieliśmy ten środek komunikacji bądź rejs przez jezioro Tonle Sap. Przyznam niechętnie, że nie pamiętam dlaczego zdecydowaliśmy wybrać drogę lądową, pamiętam natomiast doskonale, że podróż obfitowała w piękne widoki prowincjonalnej Kambodży, seanse karaoke w autobusie (klimatyzacja może nie działać, ale telewizor z karaoke to podstawa i źródło początkowo…

Tonle sap

Po trzech dniach spędzonych wśród ruin zapragnęliśmy przestrzeni, w związku z czym kazaliśmy się wieźć nad jezioro. Nie jakieś tam pierwsze lepsze, wybraliśmy od razu największy słodkowodny akwen Kambodży (i naprawdę żadnego znaczenia nie miał fakt, że akwen ten oddalony jest o 10 km od Siem Reap ;) Jezioro Tonle Sap – fenomen przyrodniczy –…

Nagar

Zanim dotarliśmy pod bramy Angkoru, zanim w ogóle wyruszyliśmy w podróż do odległej i tajemniczej Kambodży, każde z nas przeczytało tysiące słów napisanych przez tych, którzy dotarli tam przed nami. Byliśmy zatem przygotowani na spotkanie z ruinami opanowanymi przez niepohamowaną dżunglę. Nie byliśmy jednak zupełnie przygotowani na MAGIĘ, która się wydarzyła. Zdewastowane przez działanie przyrody…

Somewhere across the border

Podróż do Kambodży rozpoczęliśmy wsiadając bladym świtem do lokalnego tajskiego pociągu na dworcu Aranyaprahet w Bangkoku. Jeżeli kiedykolwiek korzystaliście z usług PKP w relacji podmiejskiej, w sierpniu, przy największym możliwym upale to przypomnijcie sobie to wydarzenie. Dodajcie do tego gęstniejący z każdym przystankiem tłum. Dodajcie wiatraki umieszczone pod sufitem, pracowicie milące lepkie powietrze. Albo i…