Huacachina

Huachachina jest zabawna. Nagle, bez ostrzeżenia, lądujemy w małym Egipcie. Niska zabudowa skupiona wokół małej sadzawki, leniwe przedpołudnia, prażące słońce, krem z filtrem, klapki, a dookoła wydmy sięgające piątego piętra. Po trzech tygodniach intensywnego poznawania obcych lądów czujemy się jak na wakacjach. Wyciągamy krótkie spodenki i minispódniczki. Ale do tych krótkich spodenek, według miejscowych, najlepiej pasują…