Arequipa

W Arequipie jest kilkanaście/kilkadziesiąt deszczowych dni w roku. Oczywiście, gdy dotarliśmy na miejsce musiało się zatem rozpadać na dobre ;) W geście protestu udaliśmy się na kolację do miejscowej pollerni* czym wzbudziliśmy najpierw ciekawość, a potem zachwyt całej obsługi, łącznie z kucharzami. Arequipa to miasto typowo turystyczne – klimat śródziemnomorski, piękna, kolonialna zabudowa, rozrywki, wszechobecna biel…

Machu Picchu

I po co nam to było? Siedem godzin na andyjskich serpentynach. W zatłoczonym, nieogrzewanym busie wspinającym się dziarsko na trzy i pół tysiąca metrów nad poziom morza, z szalonym kierowcą opowiadającym po hiszpańsku, tym którzy rozumieją, tajemnicze historie. My nie rozumiemy, patrzymy zafascynowani przez zakurzone okna – w dół, w przepaść, kiwamy się na ostrych…

Nagar

Zanim dotarliśmy pod bramy Angkoru, zanim w ogóle wyruszyliśmy w podróż do odległej i tajemniczej Kambodży, każde z nas przeczytało tysiące słów napisanych przez tych, którzy dotarli tam przed nami. Byliśmy zatem przygotowani na spotkanie z ruinami opanowanymi przez niepohamowaną dżunglę. Nie byliśmy jednak zupełnie przygotowani na MAGIĘ, która się wydarzyła. Zdewastowane przez działanie przyrody…

Ostatnia wieczerza, czyli rzecz o dwóch znaczących kwestiach.

Są dwie kwestie, które w Azji zrobiły na mnie największe wrażenie. Pierwsze to oczywiście pożywienie ;) Pożywienie jest w Azji, proszę Państwa, pierwsza klasa i nie ma co z tym dyskutować. Spotkani turyści, którzy z dumą oświadczali nam, że nie mają tu co jeść i w związku z tym żyją na pączkach z 7 Eleven,…